Mieszkając w Polsce w sporym domu ze sporym ogrodem, niedaleko lasu nie potrafiłam tego docenić. Wiecie, rozumiecie- mając naście lat bardziej się narzekało, że sklepów z ciuchami za mało, że za spokojnie w tym naszym mieście uzdrowiskowym, które nazywałam "Miastem Emerytów i Rencistów" i w ogóle mało światowo. Teraz po paru latach spędzonych w wielkim, brudnym mieście tęsknie za wszystkim co kiedyś mi przeszkadzało. Cóż, jest takie powiedzonko 'grass is always greener on the other side' i faktycznie jest w nim sporo prawdy. Razem z moim lubym mamy teraz tydzień wolnego i tym razem nie uda nam się wyjechać poza granice UK. Postanowiliśmy spędzić 3 dni na łonie natury- wybieramy się pod namiot! I wcale nie przeszkadza mi fakt, że ostatni raz w namiocie spałam jakieś hmmm 15 lat temu u sąsiadki w ogrodzie :D Ponieważ nie interesowałam się wyjazdami pod namiot nie miałam pojęcia, gdzie się wybrać żeby zrobić zakupy i nie zbankrutować! Polazłam do swojego managera, któ...
Mała Ania w Wielkiej Brytanii.