Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2013

Tusz do rzęs They're Real- Benefit.

Do napisania o tym szeroko rozsławionym tuszu zabierałam się od dawna, ale musiałam poczekać na chłodniejsze dni i dopiero teraz czuję, że jestem gotowa to przedstawienia swojej opinii.

Na They're Real natknęłam się podczas poszukiwań maskary, która dawałaby efekt dość mocno podkreślonych rzęs. Miniatura tuszu była akurat w tamtym momencie dodatkiem, do którejś z gazet co było mi bardzo na rękę- byłam przekonana, że po wypróbowaniu miniaturki po jakimś czasie wielce zachwycona nabędę opakowanie pełnowymiarowe.






Tusz wyposażony jest w silikonową szczoteczkę, która zakończona jest... maczugą- co tak na marginesie od razu skojarzyło mi się z dinozaurami.

*źródło* Tak, nie mylicie się- to jest końcówka szczoteczki, którą przyczepiłam Ankylozaurowi :)

A szczoteczka w całości, już bez głupich żartów, przedstawia się następująco

Czasem działa mi na nerwy fakt, że momentami zbiera zbyt dużo produktu i podczas aplikacji drugiej warstwy łatwo o efekt 'muszych nóżek' jakie sobie dzisiaj…

Kosmetyczne przyzwyczajenia i dziwactwa.

I niech mi nikt nie mówi, że sam nie ma swoich przyzwyczajeń czy dziwactw, bo możecie obiecywać ile chcecie, a i tak Wam nie uwierzę ;) Byłabym bardzo wdzięczna, gdybyście i Wy się podzieliły swoimi małymi 'sekretami'- w komentarzach czy też na swoich blogach.
Nie przedłużając zbytecznie oto one- niektóre zupełnie niedorzeczne, inne całkiem przydatne

MOJE KOSMETYCZNE PRZYZWYCZAJENIA I DZIWACTWA
1.Balsamy.

Czyli o tym jak ich nie używam. Mimo że mam miękką i delikatną w dotyku skórę nie przepadam za używaniem balsamów, olejków i maseł do ciała. Owszem zdarzają się okresy, w których zmuszam się co codziennego, upierdliwego wcierania, ale naprawdę tego nie cierpię. Najczęściej wklepuję coś w łydki (które są moją problemową strefą) zahaczając przy okazji o uda i pośladki i na tym się moja balsamowa pielęgnacja kończy. Sama nie wiem czy to niechęć czy po części również lenistwo, ale często gęsto kończy się na tym, że muszę różnego rodzaju specyfiki powyrzucać, bo zbyt długo zalegają w…

Śmierdząca sprawa czyli jakie antyperspiranty chronią mnie w stresowych sytuacjach.

W przeszłości zdarzało się, że poszukując nowych koszul/t-shirtów/bluzek zwracałam wielką uwagę na to czy przypadkiem nie będą na nich widoczne plamy potu... Wszelkie szarości odpadały już na wstępie. Bardzo długo szukałam czegoś co pozwoli mi się cieszyć każdym rodzajem ubrania. Bliskim ideału okazał się Garnier Mineral- zapewniał ekstremalne uczucie suchości, tak ekstremalne, że po jakimś czasie moja skóra była przesuszona i podrażniona, więc poszukiwania trwały dalej. W końcu okazało się, że prawdziwym strzałem w dziesiątkę jest kulka od Vichy.
Wbrew pozorom nie była to miłość od pierwszego użycia. Jak na mój gust antyperspirant od Vichy dość długo się wchłania. Na początku po użyciu go rano szybko się ubierałam i biegłam do pracy. To się absolutnie nie sprawdzało. Teraz już wiem, że kulkę mogę użyć rano tylko jeśli mam czas na spokojne odczekanie aż się wchłonie. Jeśli nie biorę prysznica rano tylko wieczorem to tym lepiej dla mnie (i tak właśnie staram się robić jak najczęściej)…