Przejdź do głównej zawartości

Kosmetyczne przyzwyczajenia i dziwactwa.

I niech mi nikt nie mówi, że sam nie ma swoich przyzwyczajeń czy dziwactw, bo możecie obiecywać ile chcecie, a i tak Wam nie uwierzę ;) Byłabym bardzo wdzięczna, gdybyście i Wy się podzieliły swoimi małymi 'sekretami'- w komentarzach czy też na swoich blogach.
Nie przedłużając zbytecznie oto one- niektóre zupełnie niedorzeczne, inne całkiem przydatne

MOJE KOSMETYCZNE PRZYZWYCZAJENIA I DZIWACTWA

1.Balsamy.

Czyli o tym jak ich nie używam. Mimo że mam miękką i delikatną w dotyku skórę nie przepadam za używaniem balsamów, olejków i maseł do ciała. Owszem zdarzają się okresy, w których zmuszam się co codziennego, upierdliwego wcierania, ale naprawdę tego nie cierpię. Najczęściej wklepuję coś w łydki (które są moją problemową strefą) zahaczając przy okazji o uda i pośladki i na tym się moja balsamowa pielęgnacja kończy. Sama nie wiem czy to niechęć czy po części również lenistwo, ale często gęsto kończy się na tym, że muszę różnego rodzaju specyfiki powyrzucać, bo zbyt długo zalegają w łazienkowej szafce.




2. Demakijaż.


Najbardziej przydatne przyzwyczajenie (czy też natręctwo, zwał jak zwał :P). Nigdy nie wybiorę się do łóżka jeśli wcześniej nie zmyłam makijażu i nie przetarłam twarzy tonikiem! Nawet ponad 10 lat temu, gdy wracałam wesoło nad ranem z imprezy szybko pozbywałam się 'tapety' a wraz z nią wszystkiego co się na niej nagromadziło... Jeśli położę się do łóżka z makijażem dosłownie zaczynam czuć jak moja cera się dusi pod całą warstwą kosmetyków i kurzu nagromadzonego na niej podczas całego dnia. Poza tym dochodzi do mnie, że już samo zmycie makijażu nic nie da, bo jak już przytuliłam zabrudzone policzki do poduszki to i poszewkę trzeba zmienić- lepiej więc zaoszczędzić sobie zachodu i od razu oczyścić buźkę!

Tak na marginesie- czy słyszałyście o kobiecie, która w ramach eksperymentu nie zmywała makijażu przez miesiąc?! Nie dość, że go nie zmywała to jeszcze rano na ten cały brud nakładała kolejną warstwę. Jeśli macie ochotę o tym przeczytać i zobaczyć fotki odsyłam Was tutaj 
--> http://kobieta.wp.pl/kat,26369,title,Co-spanie-w-makijazu-robi-z-twoja-skora,wid,15851337,wiadomosc.html





3. Krem na noc.
   
Kolejne małe dziwactwo połączone z przyzwyczajeniem, które jest czymś pozytywnym. Nie zasnę jeśli nie użyłam kremu na noc! Będę leżeć odczuwając jak ściąga mi się na twarzy sucha, nienawilżona skóra. Więc choćbym była nie wiem jak padnięta i tak użyję kremu na noc!


4. Mydło

O co dokładnie chodzi z tym mydłem? Otóż nie kupię mydła jeśli na opakowaniu nie znajdę napisu o tym, że zabija 99,9% bakterii. Jakiś czas temu Martin kupił mydło do rąk bez takiego napisu i ciągle miałam wrażenie, że moje ręce są niedomyte... Na szczęście (!) kot zrzucił je z umywalki, opakowanie pękło, a zawartość się wylała, a ja pobiegłam kupić nowe (które nie dość, że ma napis 'kills 99.9% of bacteria' to jeszcze pachnie żelkami o smaku coli!!!)



5. Używanie dezodorantów zapachowych i perfum jednocześnie.

I to jest coś z czego nie zdawałam sobie sprawy aż do... dzisiaj! A cóż ja na to poradzę, że wolę pachnieć niż śmierdzieć? Sprawa przedstawia się następująco- używam antyperspirantów, które chronią mnie przed poceniem, jednak często gęsto pod pachami robi się po prostu ciepło i jeśli popsikamy się również dezodorantem zapachowym to jego woń zaczyna się uwalniać. Jednak zanim to się stanie po prostu nie pachnę, więc używam również perfum. Wychodzi na to, że przy cieplejszej temperaturze pachnę różnymi zapachami- bo często gęsto ciężko jest dobrać idealnie dezodorant do perfum. 


Więcej grzechów nie pamiętam! Przynajmniej nie na chwilę obecną :) Teraz pozostaje mi czekać na to żeby się dowiedzieć jak sprawy się przedstawiają u Was!

Całuję i życzę rewelacyjnej soboty! (a jak nie super imprezowej to chociaż lepszej niż moja, bo ja siedzę w domu chora :( )

Komentarze

  1. Najbardziej przemawia do mnie twoje dziwactwo z demakijażem :) gdyż mam to samo jeśli chodzi o zmywanie makijażu i mycie zębów. Mogę wrócić po 12 godzinach fizycznej pracy i zasypiać na stojąco a moja podświadomość wyświetla mi wszytskie "pomarszczone" i "szczerbate" obrazki jakie w życiu widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie z zębami też mam podobnie- tylko ja od razu czuję jakie są 'chropowate' i nagle zaczynają mnie pobolewać :)

      Usuń
  2. U mnie demakijaż to podstawa i mogę padać na nos, a cały rytuał od początku do końca :)))
    Dezodorantów nie używam, wyłącznie kulki więc perfumy nie kolidują z nimi, dobieram raczej mgiełki w o tych samych nutach zapachowych.
    Moim dziwactem jest nałogowe kupowanie nowej flaszki perfum jak tylko widzę ubytek ok. 1/4 zawartości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swojego 'zapachowego' dziwactwa nie dostrzegałam- dzisiaj wytknęła mi je Siostra jak się jej przyznałam nad jakim postem pracuję -.-

      Jeśli chodzi o perfumy to u mnie nie ma paniki- kupuję nowe dopiero jak stare sięgają dna (czyli już niedługo wybiorę się na zakupy, bo moje DKNY po pierwsze się kończą, a po drugie zupełnie nie pasują do jesiennej aury).

      Usuń
    2. U mnie taką tendcję zauważył mąż :) także chyba najszybciej wyłapie to Nasze otoczenie :D

      Usuń
  3. Chyba większość z Nas ma swoje kosmetyczne przyzwyczajenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie są Twoje?
      To co dla nas jest czymś normalnym przez kogoś innego może być odbierane jako dziwactwo- czasem nawet sobie nie zdajemy z tego sprawy :)

      Usuń
  4. Mam tak samo, nie pójdę spać bez dokradnie zmytego makijażu, nie ma szans. A co do przyzwyczajeń po każdym myciu dłoni krem musi być. Tony kremów idą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po KAŻDYM? Wow, tym oto sposobem zdradziłaś nam na co wydajesz większość pieniędzy ;) Szkoda, że nie masz bloga- wiedziałabym do kogo zaglądać w razie poszukiwań recenzji kremów, bo ostatnimi czasy trafiam na same kiepskie...

      Usuń
    2. Tak po każdym. Tak się przyzwyczaiłam, że nie wytrzymam po umyciu dłoni bez kremu, bo mam wrażenie że suche na wiór. Najbardziej lubię kremy z mocznikiem i polecam ;) nie wiem do jakich marek masz dostęp w UK, ale może w aptece znajdziesz coś. Żeby było choć 5-10% mocznika ;)

      Usuń
    3. Dziękuję :* Niedługo będę miała trochę wolnego, więc będzie czas na poszukiwania :)

      Usuń
  5. no to ja dodam coś od siebie w odniesnieu do Twoich zwyczajów... :)
    1. ja się balsamuję codziennie, mimo, że moja skóra ciała sucha nie jest [czy to zasługa lat tego nawyku?] i aż źle się czuję sama ze sobą, kiedy się nie nabalsamuję [czuję się tak, jakbym się nie umyła].
    2. demakijaż to u mnie pierwsza czynność po powrocie do domu np. z pracy, kiedy już wiem, że tapeta mi do niczego niepotrzebna. zwykle myję po demakijażu buzię jeszcze 2 razy, bo wg mnie jest niedomyta [nawyk wyniesiony ze szkoły].
    3. zawsze używam kremu przynajmniej 2 razy dziennie, rano i wiczorem, czasami również w ciągu dnia po raz kolejny [np. gdy biorę prysznic po siłowni, etc.]. krem musi byc, jak i wcześniej tonik, serum, krem po doczy i cała gama mazideł. ja na gębie nie oszczędzam! ;)
    4. mydło - nie przywiązuje do niego większej wagi, bo i tak zazwyczaj myję ręce 2 razy. ale lubię mieć żele i chusteczki antybakteryjne pod ręką [w szafce nocnej, w torebce - nigdy nie wiadomo, kiedy się przydadzą].
    5. ja też używam różnych anty i później perfum, ale nikt mi jeszcze nie zwrócił uwagi, że dziwnie pachnę :) ani sama nie wyczułam, a węch mam jak pies policyjny [wina ostrej krótkowzroczności, jakiś zmysł musi być wyczulony] ;)
    to by było na tyle jeżeli chodzi o mnie, może sama pomyślę o swoich dziwactwach i napiszę posta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. właśnie wróciłam z pracy -> nie z imprezy! :)

      Usuń
    2. Właśnie miałam napisać, że znowu szalejesz po nocach ;)
      To z wyostrzonym zmysłem węchu przy krótkowzroczności to prawda! Też tak mam przy -6...
      Minęłyśmy się z powołaniem- trzeba było wstąpić do policji! :D

      Usuń
  6. Kochana, jeśli chodzi o demakijaż oraz używanie kremu na noc to nie jest to dziwactwo, lecz podstawa!
    Nie wyobrażam sobie życia bez jednego i drugiego ;-)
    Ja mam takie dziwactwo, że muszę mieć kilka rodzajów żeli po prysznic, które używam w zależności od nastroju. Czasem wolę takie neutralnie pachnące, czasem owocowe, a czasem korzenne. To jest takie moje małe dziwactwo, ktore teraz na szybkiego przyszło mi do głowy ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak nie szaleję, starczą mi 2- jeden pobudzający (po siłowni i na rozbudzenie w leniwe poranki), drugi kremowy o delikatnym zapachu na wieczór :)
      Buźka!

      Usuń
  7. Jeśli chodzi o demakijaż, to jest to także moje dziwactwo/natręctwo :) Muszę (!) dokładnie oczyścic skórę, bo inaczej nie zasnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że wiele z nas jest szczęściarami i posiada nawyk zmywania makijażu :) U mnie tak jak u Ciebie ma to wymiar natręctwa :D

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez nie usne z makijażem i takze uzywam antyperspirantu czy dezodorantu plus perfumy xD

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego zdecydowałam się na powrót do naturalnego koloru włosów i jak to zrobiłam? (Duuuużo czytania!)

Do zrobienia posta włosowego zbierałam się od dłuższego czasu. Na początku miałam zamiar pokazać Wam jak wyglądały moje włosy na przestrzeni lat, jednak po przejrzeniu zdjęć i przemyśleniu tematu zrezygnowałam. Jak wspominałam kiedyś na swoim facebookowym profilu, żeby pokazać Wam transformacje moich włosów musiałabym podzielić się sporą ilością prywatnych zdjęć. Nieczęsto zdarzało się robić fotki po farbowaniu czy wizycie u fryzjera, więc pozostały zdjęcia z urlopów/imprez/spotkań, których nie chcę tu pokazywać, bo to byłoby dla mnie przekroczeniem pewnej granicy. Podjęłam decyzję o pokazaniu Wam kilku zdjęć i napisaniu o tym dlaczego zdecydowałam się na powrót do naturalnego koloru włosów, który wiele osób nazywa mysim blondem. Przy okazji powiem Wam, że ten post siedział w roboczych prawie pół roku.

La Roche-Posay, Effaclar Duo w mojej walce z trądzikiem.

Po raz kolejny długo zwlekałam z podejściem do napisania posta. Jakiś czas temu miałam wielką ochotę pokazać Wam jak zmieniały się moje włosy, ale koniec końców wystraszyłam się dzielenia zdjęciami robionymi w różnych okresach mojego życia. Bałam się, że mogłabym przekroczyć granicę i pokazać zbyt wiele. Temat włosów został odłożony/ zawieszony do odwołania, a ja postanowiłam napisać o kremie Effaclar Duo. Miałam kiedyś sporo zdjęć swojej twarzy pozbawionej makijażu, ale tak zawsze wychodziło, że je kasowałam i uchowały się może cztery z okresu, gdy cera wyglądała nieciekawie. Nie chcę ich wklejać w tym poście i muszę przyznać, że ogólnie ciężko jest mi się nimi dzielić, ale wstawię linka. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy lubi oglądać tego rodzaju 'świństwa', więc pamiętajcie, że klikacie na własną odpowiedzialność ;)

Na początek może opowiem Wam pokrótce jak przedstawiały się u mnie trądzikowe przeboje. Miałam mnóstwo zaskórników, wyskakiwały mi bolące gule, a wszystko…

Szampony Dr. Organic- Moroccan Argan Oil, Tea Tree & Rose Otto.

Piszę tego posta, bo świerzbią mnie palce i nie mogę się powstrzymać od wyrażenia swojej opinii :) Co prawda tylko dwa z szamponów zużyłam, a jeśli chodzi o trzeci z nich to dalej jestem w trakcie testów, jednak używam go już około 3 tygodni i postanowiłam go nie pomijać w dzisiejszym poście. 


Chciałabym podkreślić (dosłownie również), że podczas stosowania poniżej wymienionych szamponów całkowicie powstrzymałam się od stosowania odżywek do włosów, ponieważ nie chciałam żeby cokolwiek wpłynęło na moją ocenę. Raz na jakiś czas użyłam maski- dosłownie kilka razy, również z tej samej firmy, ale o tym może przy innej okazji.

Małe przypomnienie opisu moich włosów i skóry głowy. 
Włosy- niefarbowane, średniej długości, falowane.
Skóra głowy- przetłuszczająca się, wrażliwa, ze skłonnością do łupieżu.

Jako pierwsze kupiłam Tea Tree, który był również pierwszym szamponem od Dr. Organic, którego zaczęłam używać oraz Moroccan Argan Oil, który poszedł na drugi ogień. Wszystkie szampony nabyłam w sklep…