Przejdź do głównej zawartości

Co Was może zaskoczyć po przeprowadzce do Anglii. Moja subiektywna lista angielskich mieszkaniowych dziwactw :)


Kiedyś już wspominałam o tym, że nie mam zamiaru zamykać swojego bloga w kategorii kosmetycznej, jednak wpisów o innej tematyce jest tu jak na lekarstwo. Generalnie nawet nie jestem w stanie powiedzieć Wam dlaczego tak się stało, bo tematów, o których chciałabym napisać jest sporo. Teraz więc już na początku Nowego roku przychodzę do Was z czymś co nazywam 'angielskimi dziwactwami' czyli rzeczami, które mnie zupełnie w Anglii zaskoczyły- jedne wywoływały uśmiech na twarzy, inne nawet po tylu latach w dalszym ciągu mnie irytują. Proszę się nie oburzać, bo dzisiejszy post nie ma na celu wyśmiewania czy krytykowania czegokolwiek. Jestem pewna, że obcokrajowcy przyjeżdżający do Polskich również mogliby stworzyć podobną listę, bo jak wiadomo 'co kraj to obyczaj' i to co dla nas wydaje się czymś oczywistym może zadziwić niejednego przybysza :)

Dzisiaj postanowiłam skupić się na dziwactwach mieszkaniowych.


  • 2 krany- jeden z gorącą, drugi z zimną wodą. To jedna z tych rzeczy, która działa mi na nerwy ;) Brak 'mixera' potrafi uprzykrzyć życie, gdy poparzycie sobie przez przypadek dłonie. Dyskutowałam o tym ze znajomymi Anglikami, którzy radzili po prostu użyć korka i napuścić wodę lejącą się równocześnie z dwóch kranów. Cóż, ta opcja odpada! Przecież po przemyciu buzi woda w umywalce od razu robi się brudna... Mój sposób? Nie, nie brałam się za wymianę umywalki i kranu w wynajmowanym mieszkaniu ;) z dłoni robię 'łódeczkę', w którą nabieram trochę zimnej wody i dopiero wtedy podstawiam ją pod kurek z gorącą. Trochę się namacham przy takim sposobie, ale unikam poparzenia :)
źródło- B&Q


  • Światło na sznurek- z takim rodzajem włącznika światła spotkamy się w łazience. Wszystko oczywiście ze względów bezpieczeństwa- mamy pewność, że nawet gdyby nasze dłonie ociekały wodą nie zostaniemy porażeni prądem.
Wybór 'sznurków' jest przeogromny- od najzwyklejszych białych zakończonych zwykłą plastikową końcówką do przesadnie ozdobnych. Zrobiłam Wam poniżej mały kolaż, na którym możecie zobaczyć kilka rodzajów. 


źródło- B&Q


  • Brak kontaktów w łazience- jeśli ktoś chciałby wskoczyć do wanny z suszarką do włosów będzie się musiał postarać o przedłużacz ;) żarty, żartami, ale tutaj znów kłaniają się kwestie bezpieczeństwa. Jedyne kontakty jakie można znaleźć z łazience są tymi, do których podłączycie golarkę czy elektryczną szczoteczkę do zębów.



  • Pralka w kuchni- ten punkt jest oczywiście powiązany z punktem powyższym. Tutaj normą jest pralka w kuchni, ewentualnie w małym przedsionku pomiędzy kuchnią a łazienką. Jeśli więc jesteście w trakcie poszukiwania pralki to szukajcie w dziale z rzeczami kuchennymi :)


źródło- Homebase


  • Okna otwierane na zewnątrz- mycie okien tutaj to prawdziwa sztuka, akrobatyka. Oczywiście najwygodniej jest wynająć specjalną firmę zajmującą się myciem okien, szczególnie jeśli ma się krótkie rączki ;) Okna nie dość, że otwierają się na zewnątrz to jeszcze przedzielone są na dwie części, z których tylko jedna da się odchylić...  



Pytanie do tych z Was, które w Anglii były lub tu mieszkają-  czy jest coś jeszcze do dołączyłybyście do tej listy?
Oraz pytanie do dziewczyn, które z żadną z powyżej wymienionych rzeczy nie miały styczności- co zadziwiło Was najbardziej?

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. one bawią do pierwszego poparzenia ;) zapomniałam napisać, że mycie tego cholerstwa jest katorgą- nie dość, że problem z temperaturą wody to jeszcze 2 krany miniaturowej wielkości trzeba czyścić ehhh...

      Usuń
  2. O kranach słyszałam, o reszcie nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja (lata temu) przed przyjazdem do Anglii nigdy się tym krajem nie interesowałam, więc wiele rzeczy mnie tu zadziwiło. Oczywiście wszystkiemu winna była moja ówczesna ignorancja :)

      Usuń
  3. Faktycznie jest trochę tych dziwactw, mnie by wnerwiały chyba najbardziej dwa krany:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co najciekawsze można je spotkać również w toaletach publicznych :)

      Usuń
  4. - niektó®e drzwi zazwyczaj też otwierają się odwrotnie niż w większości domów w Polsce
    - ponadto ja bardzo lubię angielskie rozwiązanie wykorzystania 'głuchych' przestrzeni np. na korytarzach jako dodatkowy storage [sama mam w domu 3 takie kanciapy i jest to rewelacyjna sprawa na przetrzymywanie różnych bubli]
    - widzialam w kilku domach dywany [ale całe carpety] w łazience
    - no i ich mania wykładania dywanów na praktycznie całej powierzchni od drzwi wejściowych, przez wszystkie bedroomy, łacznie ze schodami
    - okap w kuchni, ale brak wyciagu :D i wszystko krązy w kuchni i tak i tak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lexi jaka lista :) prawie jak kolejny post w komentarzu :D

      -nigdy nie zwróciłam uwagi na na w jaki sposób otwierają się drzwi, ale teraz pomyślałam o 'szparach' na listy, których w Polsce raczej nie widziałam.
      -w PL w domu mamy taką kanciapę (w prawdzie tylko jedną, ale zawsze coś) i zapewne dlatego nie wydało mi się to niczym dziwnym :)
      -no tak, te ich słynne carpety -.- nigdy nie zapomnę jak podczas poszukiwań mieszkania facet zachwalał swoje co chwilę powtarzając 'new carpet'. Oczywiście mieszkanie z nową wykładziną okazało się norą :P
      -chyba za mało czasu spędzam w kuchni, bo nigdy nie włączam okapu :D a poważnie- zazwyczaj uchylam okno :)

      Usuń
    2. - a no letter box to też fakt - zapomniałam o tym :D i niektóre drzwi wejściowe bez klamek - jedynie otwierane / zamykane na zamek typu 'patent' :D
      - w starym domu w PL mięliśmy dwa pawlacze kiedyś, czyli w sumie coś podobnego, ale podoba mi się, ze takie kanciapy są prawie w każdym domu! no i fakt, że w niektórych pokojach kanciapa pełni funkcję prowizorycznej szafy
      - ja też otwieram okno w kuchni podczas gotowania, ale wiem na przykładzie swojego domu oraz kilku znajomych, że właśnie okap to chyba tylko dla dekoracyjnego picu jest w tej kuchni :D

      Usuń
    3. Aż polazłam sprawdzić swój okap- nie jest atrapą, ciągnie :D

      Usuń
    4. Odnosnie tych calych carpetów, to mam je w kazdym pomieszczeniu ! NAWET W GARAŻU...
      Okap u mnie jest atrapą :D

      Usuń
    5. Wow! Carpety w garażu, to już polecieli po całości :D

      Usuń
  5. Nie wiedziałam o włączniku światła w łazience i otwieraniu okna ;) Wydaje się to zabawne. Jak ktoś otworzy okno a coś spadnie z góry to po szybie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście mieszkam na 2 (ostatnim) piętrze i nikogo nad sobą nie mam, więc nie muszę się martwić, ale udało Ci się mnie wystraszyć na krótką chwilę ;)

      Usuń
  6. Słyszałam tylko o dwóch kranach i pralce w kuchni, ale nie wiedziałam czemu tak. Wydaje się, że mają tam ludzi za idiotów, którzy sami nie potrafią zadbać o swoje bezpieczeństwo, tylko aż państwo musi interweniować. W takich bzdurnych sprawach, żeby sobie obywatele czasem nie wrzucali suszarek do wanien z wodą..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się kiedyś oburzałam, ale przecież z jakiegoś powodu wszystko jest zrobione tak, a nie inaczej- czyli musiało się znaleźć jakieś stadko idiotów, którzy wskakiwali z suszarkami do wanny... O ile się nie mylę to nie da się ubezpieczyć domu jeśli ma się gniazdka w łazience, ale nie mam 100% pewności.
      Anglicy jak widać kierują się zasadą 'przezorny zawsze ubezpieczony' oraz 'strzeżonego Pan Bóg strzeże' ;)

      Usuń
  7. nie wiedziałam o tych rzeczach - nie myślałam że jest tyle różnic między życiem w Polsce i Anglii :D Kran mnie najbardziej zaskoczył i rozbawił za razem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko część rzeczy, które akurat przyszły mi do głowy. Jak widać po komentarzu Lexi o wielu 'dziwactwach' zapomniałam lub nie zdawałam sobie z nich sprawy :) I pomyśleć, że to tylko lista dotycząca miejsca zamieszkania!

      Usuń
  8. mie rozsmieszyly chyba te wzgledy bezpieczenstwa a propos kontaktow w lazience :P
    i sznureczkow do wlaczania swiatla :)
    a pralki w kuchni widzialam w wielu filmach dlatego tez mnie to nie dziwi :D

    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję spostrzegawczości! Ja niestety takową się pochwalić nie mogę, bo mogliby w filmie konia w kuchni postawić, a ja pewnie nie zwróciłabym uwagi jeśli nie miałby wpływu na fabułę filmu ;)
      Jeśli masz ochotę to zapraszam to stworzenia podobnego posta o hiszpańskich mieszkaniowych dziwactwach :)

      Usuń
  9. 2 krany to w istocie dziwaczny wymysł - na szczęście taniutko można kupić nakładki :)
    Włącznik na sznurku mi nie przeszkadza, ale łatwo się psuje...
    Z braku kontaktów w łazience można się popłakać, ale biorąc pod uwagę poziom wilgoci, to w sumie się nie dziwie... U nas momentami woda dosłownie spływała po ścianach...
    Pralka w kuchni - mój ideał i marzenie. Nigdy już nie chce pralki obok klopa :D
    A okna... Swoje myłam tylko wewnątrz, bo były takie, że z zewnątrz bez baaaardzo wysokiej drabiny by nie było szans (a na drabinę bym nie weszła, bo bym musiała narobić w portki podczas patrzenia w dół :p)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o okna to u nas panuje podział- ja myję od wewnątrz swoimi krótkimi łapkami, a Martina zmuszam do szorowania zewnętrznej części :)
      U nas pralka nie miałaby szans się zmieścić w mikroskopijnej łazience nawet, gdyby można byłoby ją tam mieć :D

      Usuń
  10. Krany widziałam już w Teletubisiach ;) i mnie też rozbroiły. Przypominają mi zamierzchłe czasy, kiedy ciepłą wodę do mycia naczyń gotowało się w garnku lub czajniku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haah :)
      serdecznie zapraszam na moje noworoczne rozdanie:
      http://owiecccckowa-szafa.blogspot.com/2013/12/noworoczne-rozdanie.html

      Usuń
    2. Nigdy nie oglądałam Teletubisiów, bo chyba już za stara byłam :D Na początku 2 krany również kojarzyły mi się może nie z zamierzchłymi, ale dawniejszymi czasami, a tu niespodzianka- do spotkania w nowym budownictwie, w toaletach w nowoczesnych kinach i w galeriach handlowych :)

      Usuń
  11. Dla mnie największym zdziwieniem było ogrzewanie elektryczne! Gdzie większość znajomych dogrzewa się przenośnymi 'kaloryferkami', nie tylko nieopłacalne ale i bezsensowne. Kraj wilgocią płynący i niewiele mieszkań grzeje się tańszym gazem ;) i te obleśne kosze na śmieci przy drzwiach! To minusy :P plus to szafy, strychy i inne dodatkowe miejsca na przechowywanie klamotów. Ja np. mam wnękę w przedpokoju, coś ala strych + na klatce schodowej kolejna zamykana na zamek szafa. Cuda niewidy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mialam gazowe ogrzewanie, które zepsulo sie 2 tygodnie temu. Wciąż czekam na naprawe ;) I niestety musze ogrzewać przenośnymi kaloryferkami 100 m2 ! Boje sie jakie rachunki przyjdą...Anglikom wogole nie spieszy się z naprawą ;<

      Usuń
    2. Muszę przyznać, że z ogrzewaniem elektrycznym się nie spotkałam, mimo że o nim sporo słyszałam.Mieliśmy szczęście i w każdym wynajmowanym przez nas lokum było ogrzewanie gazowe.
      Miszuu jestem z Tobą- 2 razy już mieliśmy ogrzewanie gazowe i co prawda tylko raz czekaliśmy na naprawę tydzień, ale pamiętam jaka to mordęga była. No i oczywiście zasada jest taka, że brak ogrzewania i co za tym idzie ciepłej wody zawsze musi nastąpić w najzimniejsze dni -.-

      Usuń
    3. Moze to zależy gdzie sie mieszka :-) do tej pory wynajmowalismy dwa mieszkania, oba grzane a raczej dogrzewane elektrycznie (ogladalismy duuuzo różnych mieszkań i 8/10 to elektryczne własnie). Moze dlatego ze szukalismy tylko studio flat?
      Co do kublow na śmieci przy drzwiach wejściowych - mam wrażenie ze przez to jest jakas plaga szczurów w okolicy raz na jakis czas.
      Z negatywnych jeszcze zaskoczył mnie tez council tax. A raczej jego kwota! Ale mam wrażenie ze takie problemy dotyczą głównie 'londyńczyków' ;-)

      Usuń
    4. Moze to zależy gdzie sie mieszka :-) do tej pory wynajmowalismy dwa mieszkania, oba grzane a raczej dogrzewane elektrycznie (ogladalismy duuuzo różnych mieszkań i 8/10 to elektryczne własnie). Moze dlatego ze szukalismy tylko studio flat?
      Co do kublow na śmieci przy drzwiach wejściowych - mam wrażenie ze przez to jest jakas plaga szczurów w okolicy raz na jakis czas.
      Z negatywnych jeszcze zaskoczył mnie tez council tax. A raczej jego kwota! Ale mam wrażenie ze takie problemy dotyczą głównie 'londyńczyków' ;-)

      Usuń
    5. To ile się płaci w Londynie za wynajem to rozbój w biały dzień! Koleżanka płaciła za pokój tyle ile my za małe mieszkanie. Jednak z drugiej strony muszę przyznać, że Londyn bardzo mi się spodobał i wybiorę się tam jeszcze nie raz :)

      Usuń
  12. Dla mnie jedynie okna były zaskoczeniem, szczególnie jak pojechaliśmy na urlop i wypasiony Guest House a okna.... tragedia. No i wszędobylski carpet.... Na całe szczęście u Nas w domu ściągnęliśmy to paskudztwo i zostały wszędzie założone drewniane podłogi. O dziwo wszystkim się to bardzo podoba i przyznają, że nie pomyśleli by zrezygnować z carpetu :P Ostatnio parę osób znajomych miało remont i także pozbyli się tego dziadostwa.
    Brak kontaktów w łazience specjalnie mi nie przeszkadza, mamy tak rozmieszczone kontakty że nawet jak chcę użyć suszarki w łazience to nie ma problemu. Kontakty są tuż przy drzwiach wejściowych.
    Pralki już nigdy nie będę chciała w łazience! :D ale w moim rodzinnym domu także nie tam nie była więc specjalnie mi to nie robiło różnicy. Jednak taki detal doceniłam dopiero po przylocie do UK.
    Sznurki nie stanowią problemu, mamy normalne oświetlenie w łazienkach więc przy lustrze to tylko dodatek.
    Podobają mi się zabudowane wszystkie schowki plus to, że mamy je zamykane więc graciarnia jest niewidoczna dla oczu :)
    Jedyne co bym wymieniła to okna, na dużo większe. Tego mi jedynie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My wynajmujemy niewielkie mieszkanie, więc nie będziemy kombinować, poza tym nie jest tak źle, bo carpet mamy tylko na schodach i w sypialni :)

      Teraz tak pomyślałam o tym, że tak się rzuciłyśmy na zachwalanie schowków, że zapomniałyśmy ponarzekać na brak piwnic :D Chociaż przy tej wilgotności potrafię sobie wyobrazić grzyba straszącego z każdego kąta o.O

      Och, tak... wielkie okna, takie, w których całe skrzydło pięknie się otwiera lub uchyla w zależności od naszej potrzeby :)

      Usuń
  13. Jej, wszystko oprócz okien jest na mojej brytyjskiej hateliście - ja na szczęście mam okna otwierane do wewnątrz i do tego bardzo, bardzo ogromne :) choć szczerze przyznam, że pralka w kuchni ma swoje logiczne rozwiązanie, mimo to mi wciąż marzy się oddzielna pralnia ;)
    co do kranów to w pierwszym mieszkaniu, jakie wynajmowaliśmy w UK w łazience był pojedynczy kran za to w kuchni był podwójny, co niezmiernie irytowało przy myciu naczyń! Właścicielka mieszkania wytłumaczyła jednak, że wiąże się to z tym, iż mają oni dwa źródła pobierania wody - woda pitna, która leci nam zimnego kranu,oraz woda przemysłowa, pozyskiwana z deszczówki, której używa się do mycia i sprzątania - stąd właśnie w łazience był jeden kran. Niestety, nie wiem ile w tym prawdy ; )

    Mnie strasznie irytują strasznie wysokie mieszkania! Nasze pierwsze miało prawie 4 metry wysokości, przez co nie było po prostu możliwości, by je ogrzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie chce myśleć o tym jakie rachunki Wam później przychodziły, bo wygląda na to, że do wyboru mieliście próbę ogrzania się i płacenie horrendalnie wysokich rachunków, albo siedzenie w zimnie...

      Jaaaj 2 krany w kuchni? zmywanie naczyń musiało być koszmarem! o.O

      Usuń
  14. Mieszkałam jakiś czas w UK, co prawda niedługo ale zdążyłam się zapoznać z tymi dziwactwami, a za największe uznaję dwa krany :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że gdybym zrobiła ankietę na temat najbardziej irytującej rzeczy w angielskich domach to te cholerne krany znalazłyby się jako pierwsze :D

      Usuń
  15. Ludzie lubią sobie życie komplikować.
    O kranach słyszałam,ale o świetle zapalanym za pomocą sznurka nie :)
    a z oknami spotkałam się takimi u nas w Polsce jak myłam okna u pewnej Pani w dość starym dworku,tylko tam jeszcze były podwójne,dodatkowo należało pod górną część położyć jakiś kawałek drewna bo żadnej podpórki ani blokady nie było...toż to dopiero akrobacja :) a właścicielka sama nie rozumiałam jaki architekt im takie okna zaproponował i dlaczego Jej babcia się na nie zgodziła jak się ich umyć nie da porządnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gonia może to angielski architekt był ;)

      Usuń
  16. o kranach słyszałam ale te okna mnie zszokowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle tu mieszkam i uwierz- te okna szokują mnie za każdym razem, gdy przychodzi do ich mycia ;)

      Usuń
  17. Hej :) mam pytanie, gdzie w PL mogę kupic takie sznureczki? :) najlepiej Kraków i okolice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mogę Ci pomóc, w Polsce nigdy się z tego typu włącznikami do światła nie spotkałam. Nie wiem nawet jaka jest ich prawidłowa nazwa w języku polskim... :-(

      Usuń
  18. dziwi mnie ich uwielbienie do carpetow, doslownie wszedzie, jak szukalam domu to byly i takie gdzie carpet byl w kuchni!:/ rozumiem na schody - wygoda i nie slychac jak ktos wchodzi no ale nie w calym domu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już jesteśmy przy tym temacie to muszę powiedzieć, że najbardziej to mnie powalają na kolana wykładziny w pubach...

      Usuń
  19. dopisz jeszcze klamki wszedzie takie same i wlaczniki swiatla 90% tak samo wyglada ..

    OdpowiedzUsuń
  20. trochę mnie dziwi, że w necie każdy pisze na ten temat o tym samym a mimo wszystko ciągle to kogoś zaskakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam tego posta 1 stycznie i nie sugerowałam się wpisami innych. Chociaż przyznaję, że parę dni temu trafiłam na bloga jednej z osób komentujących moje posty i też pisała na ten temat :) Nie ważne ile osób będzie o tym pisało- każdy jest inny, patrzy na świat inaczej, więc wpisy będą niepowtarzalne :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego zdecydowałam się na powrót do naturalnego koloru włosów i jak to zrobiłam? (Duuuużo czytania!)

Do zrobienia posta włosowego zbierałam się od dłuższego czasu. Na początku miałam zamiar pokazać Wam jak wyglądały moje włosy na przestrzeni lat, jednak po przejrzeniu zdjęć i przemyśleniu tematu zrezygnowałam. Jak wspominałam kiedyś na swoim facebookowym profilu, żeby pokazać Wam transformacje moich włosów musiałabym podzielić się sporą ilością prywatnych zdjęć. Nieczęsto zdarzało się robić fotki po farbowaniu czy wizycie u fryzjera, więc pozostały zdjęcia z urlopów/imprez/spotkań, których nie chcę tu pokazywać, bo to byłoby dla mnie przekroczeniem pewnej granicy. Podjęłam decyzję o pokazaniu Wam kilku zdjęć i napisaniu o tym dlaczego zdecydowałam się na powrót do naturalnego koloru włosów, który wiele osób nazywa mysim blondem. Przy okazji powiem Wam, że ten post siedział w roboczych prawie pół roku.

La Roche-Posay, Effaclar Duo w mojej walce z trądzikiem.

Po raz kolejny długo zwlekałam z podejściem do napisania posta. Jakiś czas temu miałam wielką ochotę pokazać Wam jak zmieniały się moje włosy, ale koniec końców wystraszyłam się dzielenia zdjęciami robionymi w różnych okresach mojego życia. Bałam się, że mogłabym przekroczyć granicę i pokazać zbyt wiele. Temat włosów został odłożony/ zawieszony do odwołania, a ja postanowiłam napisać o kremie Effaclar Duo. Miałam kiedyś sporo zdjęć swojej twarzy pozbawionej makijażu, ale tak zawsze wychodziło, że je kasowałam i uchowały się może cztery z okresu, gdy cera wyglądała nieciekawie. Nie chcę ich wklejać w tym poście i muszę przyznać, że ogólnie ciężko jest mi się nimi dzielić, ale wstawię linka. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy lubi oglądać tego rodzaju 'świństwa', więc pamiętajcie, że klikacie na własną odpowiedzialność ;)

Na początek może opowiem Wam pokrótce jak przedstawiały się u mnie trądzikowe przeboje. Miałam mnóstwo zaskórników, wyskakiwały mi bolące gule, a wszystko…

Szampony Dr. Organic- Moroccan Argan Oil, Tea Tree & Rose Otto.

Piszę tego posta, bo świerzbią mnie palce i nie mogę się powstrzymać od wyrażenia swojej opinii :) Co prawda tylko dwa z szamponów zużyłam, a jeśli chodzi o trzeci z nich to dalej jestem w trakcie testów, jednak używam go już około 3 tygodni i postanowiłam go nie pomijać w dzisiejszym poście. 


Chciałabym podkreślić (dosłownie również), że podczas stosowania poniżej wymienionych szamponów całkowicie powstrzymałam się od stosowania odżywek do włosów, ponieważ nie chciałam żeby cokolwiek wpłynęło na moją ocenę. Raz na jakiś czas użyłam maski- dosłownie kilka razy, również z tej samej firmy, ale o tym może przy innej okazji.

Małe przypomnienie opisu moich włosów i skóry głowy. 
Włosy- niefarbowane, średniej długości, falowane.
Skóra głowy- przetłuszczająca się, wrażliwa, ze skłonnością do łupieżu.

Jako pierwsze kupiłam Tea Tree, który był również pierwszym szamponem od Dr. Organic, którego zaczęłam używać oraz Moroccan Argan Oil, który poszedł na drugi ogień. Wszystkie szampony nabyłam w sklep…