Przejdź do głównej zawartości

La Roche-Posay Effaclar, żel do mycia twarzy.

Na kupno żelu zdecydowałam się po dobrym wrażeniu jakie zrobił na mnie tonik z serii Effaclar. Oczywiście promocja na kosmetyki La Roche-Posay też miała znaczenie :D





Żel przeznaczony jest do wrażliwej cery tłustej. Miałam wielką nadzieję, że utrzyma w ryzach moją strefę T jednak wszystkie oczekiwania pokładane w tym 'super' produkcie legły w gruzach.

Najbardziej zadziwiła mnie wydajność! Rozumiem, że opakowanie jest dość spore, ale bez przesady! Za każdym razem, gdy używam tego żelu po cichu proszę żeby już się skończył. I nic, butelka bez dna! Ponieważ postanowiłam, że będę zużywać kosmetyki, które kupiłam, słowa muszę dotrzymac i z bólem serca szoruje ryjek Effaclarem.
Zapach jest delikatny i ledwo wyczuwalny. Skóra twarzy po umyciu jest gładka i delikatnie naciągnięta. Konsystencja jest bardzo przyjemna- przeźroczysty żel po chwili masowania zmiania się w delikatną, 'gładką' piankę przypominającą swoją konsystencją piankę do golenia.





Oczywiście moje dwie lewe, koślawe ręce przyczyniły się do pewnych 'uszczerbków' :D



Swoją drogą nie mam pojęcia skąd na wizażu nabrało się tyle pozytywnych opinii. Nie mówię, że żel jest zły, ale cudów nie ma. Po prostu nijak nie działa na moją cerę- ani pozytywnie, ani negatywnie. Wybaczcie, ale za taką cenę oczekiwałam troszkę więcej...
Kończ się żelu, kończ!

Komentarze

  1. też go brałam kiedyś pod uwagę podczas zakupów, ale niestety SLS na samym początku składu zniechęcił mnie do zakupu - jednak moja buźka lubi się z łagodnymi żelami do mycia. dzięki Twojej recenzji przynajmniej utwierdziłam się w przekonaniu, że niekoniecznie muszę go mieć. a poza tym krem effaclair też nie zrobił na mnie wrażenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety- pieniądze wyrzucone w błoto. Już dużo lepiej wyglądała moja buzia po używaniu żelu do higieny intymnej jako żelu do mycia twarzy o.O
      Kremu dopiero niedawno zaczęłam używać, więc się nie wypowiem, dam mu trochę czasu- oby nie okazał się taką porażką jak żel...

      Usuń
  2. Ja jeszcze nigdy nie miałam styczności z kosmetykami tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonik polecam, a żel to moim zdaniem strata pieniędzy.

      Usuń
  3. Generalnie dobrze jest jak produkty działają :) ja kupiłam sobie ten żel za 9 zł w promocji i chciałam go użyć byłam go tak ciekawa, ale kiedyś tata przyjechał do mnie i zaczął marudzić że nie ma żelu do mycia twarzy skutecznego i mu go dałam i takim sposobem nie miałam okazji wypróbować. Pianka decubal bardzo mi się spodobała mam jedno opakowanie w zapisie a teraz używam żelu z yr żółtego i jestem na taką sumie też.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie lubie tak meczyc kosmetykow.. ale co zrobic? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję się- w celu szybszego wykończenia powyższego żelu zdarzyło mi się go użyć jako żelu pod prysznic...

      Usuń
  5. Miałam ten żel , u mnie się sprawdził , polecił mi go kiedyś dermatolog :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja parę dni temu wycisnęłam ostatnie krople z tubki i z radością pozbyłam się go z łazienki :) zobaczymy jak będzie się sprawował jego następca.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego zdecydowałam się na powrót do naturalnego koloru włosów i jak to zrobiłam? (Duuuużo czytania!)

Do zrobienia posta włosowego zbierałam się od dłuższego czasu. Na początku miałam zamiar pokazać Wam jak wyglądały moje włosy na przestrzeni lat, jednak po przejrzeniu zdjęć i przemyśleniu tematu zrezygnowałam. Jak wspominałam kiedyś na swoim facebookowym profilu, żeby pokazać Wam transformacje moich włosów musiałabym podzielić się sporą ilością prywatnych zdjęć. Nieczęsto zdarzało się robić fotki po farbowaniu czy wizycie u fryzjera, więc pozostały zdjęcia z urlopów/imprez/spotkań, których nie chcę tu pokazywać, bo to byłoby dla mnie przekroczeniem pewnej granicy. Podjęłam decyzję o pokazaniu Wam kilku zdjęć i napisaniu o tym dlaczego zdecydowałam się na powrót do naturalnego koloru włosów, który wiele osób nazywa mysim blondem. Przy okazji powiem Wam, że ten post siedział w roboczych prawie pół roku.

La Roche-Posay, Effaclar Duo w mojej walce z trądzikiem.

Po raz kolejny długo zwlekałam z podejściem do napisania posta. Jakiś czas temu miałam wielką ochotę pokazać Wam jak zmieniały się moje włosy, ale koniec końców wystraszyłam się dzielenia zdjęciami robionymi w różnych okresach mojego życia. Bałam się, że mogłabym przekroczyć granicę i pokazać zbyt wiele. Temat włosów został odłożony/ zawieszony do odwołania, a ja postanowiłam napisać o kremie Effaclar Duo. Miałam kiedyś sporo zdjęć swojej twarzy pozbawionej makijażu, ale tak zawsze wychodziło, że je kasowałam i uchowały się może cztery z okresu, gdy cera wyglądała nieciekawie. Nie chcę ich wklejać w tym poście i muszę przyznać, że ogólnie ciężko jest mi się nimi dzielić, ale wstawię linka. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy lubi oglądać tego rodzaju 'świństwa', więc pamiętajcie, że klikacie na własną odpowiedzialność ;)

Na początek może opowiem Wam pokrótce jak przedstawiały się u mnie trądzikowe przeboje. Miałam mnóstwo zaskórników, wyskakiwały mi bolące gule, a wszystko…

Szampony Dr. Organic- Moroccan Argan Oil, Tea Tree & Rose Otto.

Piszę tego posta, bo świerzbią mnie palce i nie mogę się powstrzymać od wyrażenia swojej opinii :) Co prawda tylko dwa z szamponów zużyłam, a jeśli chodzi o trzeci z nich to dalej jestem w trakcie testów, jednak używam go już około 3 tygodni i postanowiłam go nie pomijać w dzisiejszym poście. 


Chciałabym podkreślić (dosłownie również), że podczas stosowania poniżej wymienionych szamponów całkowicie powstrzymałam się od stosowania odżywek do włosów, ponieważ nie chciałam żeby cokolwiek wpłynęło na moją ocenę. Raz na jakiś czas użyłam maski- dosłownie kilka razy, również z tej samej firmy, ale o tym może przy innej okazji.

Małe przypomnienie opisu moich włosów i skóry głowy. 
Włosy- niefarbowane, średniej długości, falowane.
Skóra głowy- przetłuszczająca się, wrażliwa, ze skłonnością do łupieżu.

Jako pierwsze kupiłam Tea Tree, który był również pierwszym szamponem od Dr. Organic, którego zaczęłam używać oraz Moroccan Argan Oil, który poszedł na drugi ogień. Wszystkie szampony nabyłam w sklep…