Przejdź do głównej zawartości

Post na zamówienie- Zmywanie paznokci przy użyciu folii.

Justitia bardzo chciała zobaczyć jak przy użyciu folii spożywczej pozbywam się dziadów ciężkich do usunięcia w tradycyjny sposób czyli wszelkiego rodzaju lakierów brokatowych i piaskowych. Oto post dla Ciebie, moja droga :)

Narzędzia zbrodni:



Płatki kosmetyczne tnę na 10 kawałków, to samo robię z folią.



I teraz zaczyna się operacja- maczamy kawałek wacika w zmywaczu, kładziemy na paznokieć i taki oto 'opatrunek' owijamy folią.




I na koniec potrzebna nam chwila (ok. minuty) na wzywanie kosmitów...


Ściągając wacik staram się go dobrze docisnąć do paznokcia, żeby zebrać jak najwięcej 'rozpuszczonego' lakieru. Ewentualne resztki zmywam drugą stroną wacika i... gotowe!






Wiecie jak się zmobilizowałam do zrobienia tego posta? Pomalowałam paznokcie najbardziej znienawidzonym przeze mnie brokatowym lakierem od Rimmela, który nadaje się do sekcji 'Trollowe kosmetyki'!

Spokojnego (lub szalonego jeśli wolicie) piątkowego wieczoru :*

Komentarze

  1. Bardzo ciekawy sposób na brokat :)
    Choć trzeba się trochę napracować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak na początku myślałam. Teraz wiem, że bardziej czasochłonne jest pocieranie wacikiem o brokat niż metoda z folią :)

      Usuń
  2. aah dziekuje! czuje sie totalnie rozpieszczona tym specjalnym postem, dziekuje! ;*

    rewelacyjna metoda, bardzo lubie brokatowe i piaskowe lakiery ale zmywanie ich odbiera mi cala przyjemnosc uzywania. A tu prosze jak mozna sobie ulatwic zycie ;)

    bede probowac z folia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie ma za co :)
      Trzeba jedynie pamiętać o nawilżaniu, bo takie zmywanie potrafi niestety przesuszyć skórki.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Najlepsze triki często są tymi najprostszymi ;)

      Usuń
  4. podobnie się zmywa lakiery hybrydowe :D i akrylowe :D tylko zamiast zmywacza jest aceton :D

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny patent szczególnie na takie brokaty

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego zdecydowałam się na powrót do naturalnego koloru włosów i jak to zrobiłam? (Duuuużo czytania!)

Do zrobienia posta włosowego zbierałam się od dłuższego czasu. Na początku miałam zamiar pokazać Wam jak wyglądały moje włosy na przestrzeni lat, jednak po przejrzeniu zdjęć i przemyśleniu tematu zrezygnowałam. Jak wspominałam kiedyś na swoim facebookowym profilu, żeby pokazać Wam transformacje moich włosów musiałabym podzielić się sporą ilością prywatnych zdjęć. Nieczęsto zdarzało się robić fotki po farbowaniu czy wizycie u fryzjera, więc pozostały zdjęcia z urlopów/imprez/spotkań, których nie chcę tu pokazywać, bo to byłoby dla mnie przekroczeniem pewnej granicy. Podjęłam decyzję o pokazaniu Wam kilku zdjęć i napisaniu o tym dlaczego zdecydowałam się na powrót do naturalnego koloru włosów, który wiele osób nazywa mysim blondem. Przy okazji powiem Wam, że ten post siedział w roboczych prawie pół roku.

La Roche-Posay, Effaclar Duo w mojej walce z trądzikiem.

Po raz kolejny długo zwlekałam z podejściem do napisania posta. Jakiś czas temu miałam wielką ochotę pokazać Wam jak zmieniały się moje włosy, ale koniec końców wystraszyłam się dzielenia zdjęciami robionymi w różnych okresach mojego życia. Bałam się, że mogłabym przekroczyć granicę i pokazać zbyt wiele. Temat włosów został odłożony/ zawieszony do odwołania, a ja postanowiłam napisać o kremie Effaclar Duo. Miałam kiedyś sporo zdjęć swojej twarzy pozbawionej makijażu, ale tak zawsze wychodziło, że je kasowałam i uchowały się może cztery z okresu, gdy cera wyglądała nieciekawie. Nie chcę ich wklejać w tym poście i muszę przyznać, że ogólnie ciężko jest mi się nimi dzielić, ale wstawię linka. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy lubi oglądać tego rodzaju 'świństwa', więc pamiętajcie, że klikacie na własną odpowiedzialność ;)

Na początek może opowiem Wam pokrótce jak przedstawiały się u mnie trądzikowe przeboje. Miałam mnóstwo zaskórników, wyskakiwały mi bolące gule, a wszystko…

Szampony Dr. Organic- Moroccan Argan Oil, Tea Tree & Rose Otto.

Piszę tego posta, bo świerzbią mnie palce i nie mogę się powstrzymać od wyrażenia swojej opinii :) Co prawda tylko dwa z szamponów zużyłam, a jeśli chodzi o trzeci z nich to dalej jestem w trakcie testów, jednak używam go już około 3 tygodni i postanowiłam go nie pomijać w dzisiejszym poście. 


Chciałabym podkreślić (dosłownie również), że podczas stosowania poniżej wymienionych szamponów całkowicie powstrzymałam się od stosowania odżywek do włosów, ponieważ nie chciałam żeby cokolwiek wpłynęło na moją ocenę. Raz na jakiś czas użyłam maski- dosłownie kilka razy, również z tej samej firmy, ale o tym może przy innej okazji.

Małe przypomnienie opisu moich włosów i skóry głowy. 
Włosy- niefarbowane, średniej długości, falowane.
Skóra głowy- przetłuszczająca się, wrażliwa, ze skłonnością do łupieżu.

Jako pierwsze kupiłam Tea Tree, który był również pierwszym szamponem od Dr. Organic, którego zaczęłam używać oraz Moroccan Argan Oil, który poszedł na drugi ogień. Wszystkie szampony nabyłam w sklep…