Przejdź do głównej zawartości

Mascara Doll'd Up od Seventeen.

Na początek się pochwalę (pożalę?) swoimi dwoma lewymi łapskami. Za pisanie tego posta brałam się jakieś 2 godziny temu, ale na przeszkodzie stanęła moja niezgrabność o.O Nie wiem jakim cudem, ale zalałam klawiaturę gęstym, mlecznym shakiem Fudge Brownie. W sumie butelka zatoczyła szeroki łuk i shake wylądował na klawiaturze, stoliku, lusterku i podłodze. Możecie sobie wyobrazić, że trochę zajęło mi ratowanie laptopa...




Na zakup tuszu Doll'd Up zdecydowałam się po przeczytaniu posta Lexi *klik* Do tej pory wybierałam raczej tusze, które dawały bardziej dramatyczny efekt, a w mojej kosmetyczce lądowały kolejne tusze od Maybelline. Doll'd Up nie daje efektu super pogrubienia, jednak ładnie wydłuża rzęsy, dokładnie je przy tym rodziejaląc. Zanim przyzwycziłam się do szczoteczki i znalazłam odpowiednie do niej podejście trochę mnie drapała przy aplikacji tuszu.



 Sama konsystencja tuszu jest całkiem przyjemna chociaż trzeba jej dać trochę czasu na wyschnięcie (czy tylko ja kicham zaraz po pomalowaniu rzęs?!). Jeśli chodzi o demakijaż-  zmywa się dobrze, bez zbędnego tarcia oczu.
Najbardziej zaskoczyła mnie trwałość mascary- tusz się nie osypuje, nie odbija na górnej powiece w ciagu dnia, ani nie rozmazuje. Zdjęcia, które Wam dzisiaj pokażę zrobiłam po godzinnej sesji na siłowni podczas, której porządnie się zmęczyłam i wypociłam- a tusz pozostał na swoim miejscu!



A tak prezentuje się moje gołe oko przed nałożeniem mascary.




 Ponieżej możecie zobaczyć jak sprawa wygląda po treningu na siłowni- żadnego odbijania czy kruszenia.






Doll'd Up jest dostępna w drogeriach Boots, kosztuje £6.29

Komentarze

  1. Ale Ty masz piękne oczy !

    Co do tuszu to pewnie zwróciłabym na niego uwagę przez tą buteleczkę, a i szczoteczki takiej nigdy nie miałam. Poza tym bardzo lubię te silikonowe.

    Efekt i utrzymywanie się na rzęsach są chyba nawet lepsze niż u mojego obecnego ulubieńca - false lash effect :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Byłam bardzo zaskoczona trwałością- jedyny tusz, którego mogę użyć wybierając się na siłownię :D

      Usuń
  2. Bardzo fajnie podkreśla rzęsy :)
    Dodatkowym atutem jest,to fantastyczne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubie opakowanie, niestety trochę się porysowało w kosmetyczce :/

      Usuń
  3. Mam tez ten tusz ;) czeka na otwarcie ;) uzylam kuponu Boots by go kupic za £2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to tym bardziej się opłaciło :) Mam nadzieję, że Ty również go polubisz!

      Usuń
    2. Czeka w kolejce na otwarcie ;)

      Usuń
    3. je też kupiłam 2-gą sztukę korzystając z kuponu za £2. pierwszy kupiłam zaraz jak się pojawił i już nie jestem tak zadowolona.... 2 sztuka drażni mnie trochę w oczy i się obsypuje. nie wiem, dlaczego?

      Usuń
    4. Może była już otwarta? To jedyne co mi przychodzi do głowy.

      Usuń
    5. są zafoliowane, więc nie powinna być otwierana...

      Usuń
    6. O kurcze, to już sama nie wiem :/ wybrakowany egzemplarz

      Usuń
  4. Pieknie podkresla rzesy! I dobrze wiedziec, ze sie nie kruszy. To zmora mojego obecnego ulubienca. Musze zobaczyc, czy ten opisany przez Ciebie jest dostepny u mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś stawiałam na teatralny efekt, teraz zdecydowałam się na twałość :)

      Usuń
  5. Jak dla mnie to efekt jest boski ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego zdecydowałam się na powrót do naturalnego koloru włosów i jak to zrobiłam? (Duuuużo czytania!)

Do zrobienia posta włosowego zbierałam się od dłuższego czasu. Na początku miałam zamiar pokazać Wam jak wyglądały moje włosy na przestrzeni lat, jednak po przejrzeniu zdjęć i przemyśleniu tematu zrezygnowałam. Jak wspominałam kiedyś na swoim facebookowym profilu, żeby pokazać Wam transformacje moich włosów musiałabym podzielić się sporą ilością prywatnych zdjęć. Nieczęsto zdarzało się robić fotki po farbowaniu czy wizycie u fryzjera, więc pozostały zdjęcia z urlopów/imprez/spotkań, których nie chcę tu pokazywać, bo to byłoby dla mnie przekroczeniem pewnej granicy. Podjęłam decyzję o pokazaniu Wam kilku zdjęć i napisaniu o tym dlaczego zdecydowałam się na powrót do naturalnego koloru włosów, który wiele osób nazywa mysim blondem. Przy okazji powiem Wam, że ten post siedział w roboczych prawie pół roku.

La Roche-Posay, Effaclar Duo w mojej walce z trądzikiem.

Po raz kolejny długo zwlekałam z podejściem do napisania posta. Jakiś czas temu miałam wielką ochotę pokazać Wam jak zmieniały się moje włosy, ale koniec końców wystraszyłam się dzielenia zdjęciami robionymi w różnych okresach mojego życia. Bałam się, że mogłabym przekroczyć granicę i pokazać zbyt wiele. Temat włosów został odłożony/ zawieszony do odwołania, a ja postanowiłam napisać o kremie Effaclar Duo. Miałam kiedyś sporo zdjęć swojej twarzy pozbawionej makijażu, ale tak zawsze wychodziło, że je kasowałam i uchowały się może cztery z okresu, gdy cera wyglądała nieciekawie. Nie chcę ich wklejać w tym poście i muszę przyznać, że ogólnie ciężko jest mi się nimi dzielić, ale wstawię linka. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy lubi oglądać tego rodzaju 'świństwa', więc pamiętajcie, że klikacie na własną odpowiedzialność ;)

Na początek może opowiem Wam pokrótce jak przedstawiały się u mnie trądzikowe przeboje. Miałam mnóstwo zaskórników, wyskakiwały mi bolące gule, a wszystko…

Szampony Dr. Organic- Moroccan Argan Oil, Tea Tree & Rose Otto.

Piszę tego posta, bo świerzbią mnie palce i nie mogę się powstrzymać od wyrażenia swojej opinii :) Co prawda tylko dwa z szamponów zużyłam, a jeśli chodzi o trzeci z nich to dalej jestem w trakcie testów, jednak używam go już około 3 tygodni i postanowiłam go nie pomijać w dzisiejszym poście. 


Chciałabym podkreślić (dosłownie również), że podczas stosowania poniżej wymienionych szamponów całkowicie powstrzymałam się od stosowania odżywek do włosów, ponieważ nie chciałam żeby cokolwiek wpłynęło na moją ocenę. Raz na jakiś czas użyłam maski- dosłownie kilka razy, również z tej samej firmy, ale o tym może przy innej okazji.

Małe przypomnienie opisu moich włosów i skóry głowy. 
Włosy- niefarbowane, średniej długości, falowane.
Skóra głowy- przetłuszczająca się, wrażliwa, ze skłonnością do łupieżu.

Jako pierwsze kupiłam Tea Tree, który był również pierwszym szamponem od Dr. Organic, którego zaczęłam używać oraz Moroccan Argan Oil, który poszedł na drugi ogień. Wszystkie szampony nabyłam w sklep…